poniedziałek, 6 października 2014

Wino grona

Wyglądają smakowicie, w zasadzie niemal jak jagody. Są nie koniecznie jadalne, może nawet nie trujące ale zamiast zrywać i próbować niech lepiej sobie wiszą i cieszą oko w tym jesiennym pejzażu.







Północ, południe

Pierwsze okno jest północne. Drugie zaś południowe. Kontrast ewidentny. Zdjęcia zrobione zostały tego samego dnia o tej samej porze. Podoba mi się ta ich różnica.



Mucha

Wygrzewająca się w ostatnich słonecznych promieniach tamtego dnia. Leniwa, nieco zmęczona, pewnie stara, mimo że jeszcze nie osiwiała. Czy muchy siwieją na starość? Na pewno robią się mniej czujne i nieco bardziej ospałe. Cóż, taka już kolejność rzeczy. 


Ofiara

Zdecydowanie za mały, żeby umrzeć. Kotwica wbiła mu się w oko i przebiła głowę. Aż mi przykro było. Oto szczupak, który zginał tragicznie i absolutnie za wcześnie. Nie można było nic zrobić. Na szczęście nie męczył się długo. 






W mchu

Miejsce, które lubią grzyby. Zwłaszcza podgrzybki. Przynajmniej te, które niedawno zbierałam. Jest taki miękki i puszysty. Jak poduszka wypełniona pierzem. Chciałabym móc zrobić sobie dywan z mchu w pokoju. Byłoby cudownie.




Półka

Cienie i refleksy światła wydobywające się z małej lampki. Po prostu takie o... Bez większego zamysłu.


Wakacyjne cięcie

Stare, niemodne spodnie. Kilka cięć nożyczkami i bach! Mam nowe spodenki, jakie już dawno chciałam mieć. Czasami na prawdę lepiej nie pozbywać się starych ciuchów bo być może jeszcze da się tchnąć w nie nowe życie i będą służyły jeszcze przez długi czas. Bo po co wyrzucać stare niemodne szmatki i kupować kolejne ciuchy, które i tak wyjdą za jakiś czas z mody skoro można przerobić (minimalnym wkładem pracy) te stare i stworzyć z nich coś fajnego? Ja dojrzałam już do tego jakiś czas temu. Warto. 


Peruwiańskie maleństwo

Od dzieciństwa, przez kilkanaście już lat niezmiennie w moim pokoju stoi klatka w której mieszka świnka morska. Każda z moich świnek nazywała się tak samo mianowicie, Pigusia. Ba, obecna też tak ma na imię. Każda była samiczką. Jednak różniły się nie tylko temperamentem ale i umaszczeniem. Na zdjęciu moja trzecia z kolei, bardzo towarzyska i gadatliwa. Zaprzyjaźniona była z moim psem, rottweilerem, który ustępował jej miejsca gdy chciała przejść z pokoju do kuchni. Gdy była głodna, szła pod lodówkę gdzie upominała się o ogórka czy sałatę głośnym popiskiwaniem, którego nie sposób było zignorować. 


Manta, najwspanialszy pies świata!

Miłość, której nie dałoby się zmierzyć żadną spośród wszystkich możliwych skal. Niepowtarzalna mądrość i bezgraniczne zaufanie. Pełnoprawny członek rodziny. 7 wspaniałych lat spędzonych razem, zdecydowanie za krótkich... 



Odbicie

Nic nadzwyczajnego. Po prostu ja, aparat i lustro. Pospolity trik ale a to jaki wdzięczny. Do zrobienia w domu, szkole, pracy, łazience, toalecie, gdziekolwiek gdzie jest lustro a pod ręką urządzenie z możliwością robienia zdjęć. Autoportrety są zawsze spoko. Prawie. Zazwyczaj.


Daleko jeszcze?

Nie wiem dlaczego ale już myślę o Świętach Bożego Narodzenia. Może to ta jesienna aura już mnie tak nastraja. A może wcale nie. Może już zbliża się ten czas w którym będę odliczać dni do Gwiazdki. Emocje związane z oczekiwaniem nabierają na mocy wraz z pierwszym śniegiem do którego z tego co widać jeszcze bardzo daleko. Chociaż z drugiej strony z każdą chwilą jest co raz bliżej do ulepienia pierwszego bałwana...





Jajecznica

Są zwolennicy mniej lub bardziej ściętej. Jedni wolą konsystencję leistą a inni zesmażoną. Z mięsem czy bez, z bułką czy z chlebem, nie ważne, bez względu na preferencje i tak jest jednym ze standardów śniadaniowych.