piątek, 8 maja 2015

Biały Szlachcic

Ten post postanowiłam poświęcić Białemu Szlachcicowi z Wejsunka bo tak właśnie go sobie nazwałam. Biały, skrzydlaty symbol wierności. Przyznam, że jakoś bocian mnie do tego miana zupełnie nie przekonuje. Za to łabędź... Ten to zupełnie inna bajka, inna liga. Jest w nim tyle niesamowitej dostojności. Jak tu się nie zakochać?


 Pełen wdzięku i spokoju niczym król jeziora przez które powoli przepływa i obserwuje bacznie jakby sprawdzał czy aby wszystko jest na swoim miejscu...


Łabędź wyjątkowo budzi we mnie szacunek i zachwyt. Nie ma sobie równych. Prawdziwy król.


Niczym nie wzruszony, jakby miał duży dystans do wszystkiego co dookoła.


I choć emanuje spokojem to potrafi pokazać przysłowiowy pazur jak coś mu się nie spodoba. A jak już się wkurzy to idzie konsekwentnie za ciosem ale można mu wybaczyć te naprawdę sporadyczne przypadki tym bardziej, że ma ku temu swoje powody a nie tylko kaprys. 


Jak tu się nie zachwycać? Matka natura jest niesamowita...

czwartek, 7 maja 2015

Ciepłe wspomnienia...


Zachody słońca z reguły są niepowtarzalne ale te na Mazurach są wyjątkowo romantyczne, z nutką tajemnicy a wręcz magii. Pamiętam jak moja ciocia mając już swoje lata powiedziała: "świat jest taki piękny, aż żal z niego odchodzić...". Co ciekawe, słowa te padły właśnie na Mazurach (i teraz już wiem dlaczego...). To było dawno, chodziłam wtedy do podstawówki i nie do końca zdawałam sobie sprawę co ciocia ma na myśli. Jednak zrobiła to w tak urzekający, wyjątkowy sposób, że wyryło się to w mojej pamięci i zostało w niej do dziś. Cioci już nie ma... Zostały wspomnienia wracające jak bumerang. Ale zostało mi też coś o wiele cenniejszego - co raz bardziej odczuwam niesamowitość i piękno jakie mnie otacza. Dziękuję Ci...























Wszystkie te zdjęcia zrobiłam w lipcu 2013 roku z brzegu jeziora Wejsunek.

środa, 6 maja 2015

Pierzaści i skrzydlaci

 Pliszka? Hmmm... Nie jestem pewna ale wszystko na to wskazuje, chociaż te co odwiedzają moją działkę są smuklejsze. Może ta się nieco przejadła... I nie dziwię się, w końcu jak majówka to grillowanie a nie każdy zna umiar (np. ja) ;-)

 Niczym król jeziora. Majestatyczny, opanowany, dumny...

Dwaj bracia? Akcent polityczny? Kaczory też mają swoje męskie sprawy.

 Czapla szara. Bardzo płochliwa.

    Niby do złudzenia przypomina bociana. Ale nic bardziej mylnego. To ta sama czapla.